Prawa człowieka a wolny tybet - co powinieneś o tym wiedzieć?

Przeszukuj:

Od pewnego czasu trwają dyskusje co do łamania praw w Tybecie. Nie jest to jednak sprawa, o której słyszymy od wczoraj. Rzecz sięga historii sprzed ponad trzydziestu lat, kiedy to Dalajlama usiłował w pertraktacjach z Chinami uzyskać autonomię dla Tybetu. Jednak po wielu latach nie przyniosło to nic dobrego. Dalajlama zwrócił się więc o pomoc do reszty wolnego świata. Obecnie na każdym kroku słyszymy hasła "wolny Tybet", jednak mało kto rozumie co się pod nim kryje.

Odkąd w 1989 roku wprowadzono tam stan wojenny rozpoczęły się represje wobec Tybetańczyków. Przykłady łamania praw człowieka to między innymi przypadkowe aresztowania połączone z katowaniem. Osoby zatrzymane były skazywane pod byle pretekstem na kilkuletnie więzienia. Zaprzestano tego procederu, by przypadkowi turyści nie byli świadkami ulicznych łapanek. System ochrony praw człowieka nie istnieje w tym kraju, a jeśli nawet, to jest prowizoryczny. Zapobieganie protestom przybrało więc szaty powszechnej inwigilacji, poprzez wprowadzenie kamer i zastraszanie. Łamanie praw człowieka dotyczy także znaczących braków w zakresie pomocy medycznej, jak również edukacji dzieci, a także niemożności zmian kwalifikacji, jeśli jakimś cudem ktoś takowe zdobędzie.

Wobec apelu Dalajlamy, na świecie powstało wiele organizacji propagujących prawa człowieka. Prawa człowieka i dziecka w Tybecie nie są przestrzegane. Dokonuje się kontroli urodzeń, sterylizacji kobiet, jak również przymusowych aborcji. Tybetańczycy są mniejszością narodową na swojej własnej ziemi.